Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 539 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

zaczynam od środka

Skocz do komentarzy

Zaczynam od środka. Od środka kryzysu albo środka początku końca. Moje małżeństwo to nawet nie fikcja, to bolesna rzeczywistość. Nie, nie bije mnie. Po prostu czuję się samotna.

Muszę zacząć pisać, żeby sobie to wszystko poukładać i żeby wywalić to z siebie. Puścić w eter myśli i słowa, których nie powiem nawet najbliższej przyjaciółce.

Nie ma znaczenia kim jestem. Jak wyglądam i ile mam lat. Tutaj jestem tylko myślami i uczuciami. Wiek ma znaczenie o tyle, że jestem jeszcze wystarczająco młoda aby marzyć o miłości i drżących udach.

Zaczynam podróż w głąb siebie, aby podjąć ostateczną decyzję - zostać czy uciekać...

Podziel się
oceń
20
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 14 maja 2016 22:26

    Wyszłam za mąż w wieku 19 lat ponieważ byłam w ciąży. Tak naprawdę nigdy nie planowałam z moim obecnym mezem wspólnego życia po prostu przyzwyczaiłam się do niego jednak to raczej było zauroczenie niż miłość. Obecnie po ślubie jesteśmy 8 lat, dla mnie to porażka, fikcja żyjemy obok siebie nie lubimy się nie rozmawiamy. Poza dzieckiem i kredytem nic nas nie łączy jest mi strasznie ciężko. Cały ciężar wychowania córki spadł na mnie jak również dbanie o dom. Nie pracuje jednak skończyłam studia mgr. Nie mam w nim żadnego wsparcia w żadnej kwestii coraz częściej myślę o rozwodzie ale cholernie się boję czy sobie poradzę. Nie wiem gdzie miałam rozum i oczy nigdy sobie tego nie wybacze. Jestem smutna sfrustrowana bywa że nie mam siły wstać z łóżka podejrzewam depresję. Nie wiem jak mam dalej żyć przecież to chore nie wiem czy dam radę...

    autor ola

  • dodano: 11 kwietnia 2016 20:41

    Ja tez mam dość myślę że najgorsza rzeczą jaką zrobiłam to wzięłam ślub przed ślubem chodziliśmy ze sobą 6 lat. Nie mogłam doczekać się tego najważniejszego dnia a jak się później okazało to było najgorsze co mogłam zrobić. Każdy mnie ostrzegał ze po ślubie wszystko się zmienia ale ja nikomu nie wierzyłam bo jak może się zmienić skoro z kimś się było tyle lat. Jestem po ślubie pół roku mamy swoje mieszkanie mamy oboje prace a mimo to non stop chodzę sfrustrowana wszystko mnie wkurza na nic nie mam ochoty a najbardziej denerwuje mnie mój mąż. Każdy mówi ze lepiej trafić nie mogłam fakt pomaga mi przy zakupach gotowaniu sprzątaniu itd ale i tak czegoś mi brakuje najgorsze jest to ze nie wiem co do niego czuje jak go nie ma to czasem tęsknię jak jest to zamykam się w innym pokoju i siedzę z tabletem i nie mam ochoty na niego patrzeć nie mam ochoty nawet na seks wOgóle mnie przestał pociągac jak juz to robie to z przymusu. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje ja juz sama sobie ze sobą nie radzę. Nudzi mnie jego towarzystwo nie potrafi mnie jakoś zaskoczyć wszystko ja inicjuje. Chciałabym żeby mnie jakoś zaskoczył a nawet jak mi się oświadczal to i tak zostałam poinformowana wcześniej o tym zamiarze. Wszystko mi zaczęło przeszkadzać nawet on zauważył ze coś nie gra a ja powiedziałam ze się poprawie ale wcale mi to nie wychodzi nie mogę się przemoc żeby być miła non stop go atakuje coraz częściej myślę że jakby ktoś pojawił się inny kto by mnie zaskakiwal czy w jakiś sposób zafascynował to bym odeszła

    autor nikita

  • dodano: 12 lutego 2016 23:26

    Jestem mężatką od 18 lat na początku było dobrze kochałam męża ,który był bardzo czuły i rozumiejący mnie.wszystko zaczęło się psuć kiedy został zwolniony z pracy i otworzył sklep z dewocjonaliami.mam wrażenie że one ,,wypaliły,, mu zdroworozsadkowe myślenie. Coraz częściej dochodziło między nami do kłótni na tle religii ,polityki wychowania dzieci ,znajomych a nawet dnia codziennego co kończyło się często użyciem przemocy z jego strony.Teraz od trzech lat nie ma już między nami nic oprócz dwojga wspaniałych dzieci które widza ta tragiczną sytuację .Poświęciłam się ciężkiej pracy aby jak najmniej czasu spędzać z nim w domu ,bo drażni mnie jego widok ,głłos ,zachowanie.Jakiś czas temu przez przypadek odnowilam kontakt telefoniczmy z moim dawnym przyjacielem .jak przyjemne były wiadomości i pytania jak się czuje i co umnie słychać .odżylam wiedząc że ktoś czasem o mnie myśli że mnie wyslucha .i nagle urwalo się to nie wiedząc dlaczego a ja ,wpadlam w czarna dziurę,, i nie mogę sobie z tym poradzić , brakuje mi tych prostych wiadomosci i pytań.nie mam prawa aby wymagać od niego kontynuacji tego co było bo być może go to przerosło i dlatego zrezygnował. ,Żyje się tak źle, że coraz trudniej jest mi udawać że nic się nie stalo-nadal jestem sama i jest coraz gorzej.poradzcie jak sobie poradzić z ta olbrzymią samotnością we dwoje

    autor Anka

  • dodano: 01 lutego 2016 19:55

    Moja historia jest jak wiele z tych które tu przeczytałam . Wyszłam za mąż nie z miłości tylko dlatego że tak kazała mi mama to n wybrała mi partnera jak w średniowieczu ale ja chciałam wyrwać się z domu gdzie przez cale życie traktowano mnie jak zbędną i niepotrzebną rzecz od dzieciństwa byłam tylko bękartem znajdą i nieślubnym niechcianym dzieckiem . Mój ojczym nie okazał mi ani odrobiny czułości a mama no cóż była zapatrzona w niego jak w boga . Po 2 latach urodziłam pierwszego syna miałam kogo kochać potem przyszedł na wiat drugi syn następny powód do miłości i kochania całą swą miłość przelałam na nich to dla nich harowałam jak wół po 12 godzin dziennie aby miały wszystko to czego ja nie miałam . Gdzie popełniłam błąd ? tego nie wiem dzieci dorosły i stały się samolubami które pamiętają o mnie tylko wtedy gdy brakuje im pieniędzy . Mąż no cóż nigdy go nie kochałam więc teraz jestem samotna nie chciana i nie kochana czuję pustkę w moim życiu której nie jestem w stanie zapełnić . Poznałam mężczyznę którego pokochałam myślałam że z nim na starość zaznam odrobiną szczęścia i miłości odrobinę uczucia którego nigdy nie poznałam niestety i tu dobry los przygotował mi niespodziankę człowiek ten często zagląda do kieliszka i jest niestabilny emocjonalnie mimo wszystko że jestem wrogiem alkoholu starałam się wybaczyć mu wszystko po prostu go kochałam dla niego chciałam zmienić moje życie odejść od ludzi którzy widzą tylko stan mojego konta a nie człowieka . Teraz kiedy i on mnie zostawił nie mam już po co żyć myślę o tym coraz częściej ta myśl mnie prześladuje i nie daje spokoju . Jestem nikomu niepotrzebna do niczego ię nie nadaję jestem śmieciem a te się wyrzuca

    autor Kobiet ze złamanym sercem

  • dodano: 07 listopada 2015 2:08

    back grounds criminal justice master degree <br>decreasing term insurance online futures trading fha refinance oklahoma <br>city colleges cashing endowment policies aba accredited paralegal staten island travel سيكس texas home insurance <br>juliana beşiktaş psp hacks flat rate conference call

    autor Sherry

    blog: http://gadzetyreklamowe.jimdo.com/

  • dodano: 17 października 2015 14:38

    Jestem 10 lat po ślubie, oddałam mu całe swoje życie, dałam mu piękną wspaniałą córkę, dbam o niego a on każdy dzień upokarzanie mnie, wytyka mi moje niedoskonałości, nie szanuje mnie bo uważa że ja na jego szacunek nie zasługuje. Zdradza mnie...nie nawidzę mojego życia...

    autor samotna...

  • dodano: 03 lipca 2015 23:18

    mój mąż powinien dostać Oscara za najdłuższą rolę prawego męża (35 lat )
    miły, uczynny , uczciwy, kulturalny, życzliwy..oj jak on grał ...dopóki go nie nakryłam na głupstwie..a ponieważ moja rodzina była toksyczna to to łykałam bez zwątpienia...wpadł na bzdurach..potem poważniejsze sprawy, znowu wybaczenie i potem lewy kredyt, w dniu kiedy się o tym przypadkiem dowiedziałam wziełam z nim rozwód..oczywiście nie formalny, koniec seksu, koniec społeczności..złamał wszystkie swoje przysięgi po raz kolejny, to już dwa lata..oczywiście jesteśmy razem...nie chcę już mężczyzny , nie ufam im i nie zaufam..nauczyłam się żyć osobno psychicznie ..bywa czasem ciężko bo kiedyś traktowałam go jak przyjaciela, niedawno tez zmarła mi mama ...i dorasta ostatnie dziecko...3 straty w 2 latach..smutek bardzo duży, często myslę o śmierci..myślałam ,że buduję coś trwałaego, niepowtarzalnego w związku, tak się angażowałam, nosiłam go na rękach, dzieci też ..a on wyzwał mnie od szmat, spójrz w lustro krzyczał, wyrzucił mnie zmojego po rodzicach mieszkania, teraz patrzę komu oddałam życie gdyz po zdemaskowaniu okazało się kim jest...prymityw i cham , wszystkich wyzywa, nikogo nie lubi..ani zwierząt ani ludzi, jak ja mogłam być taka ślepa?

    autor nina2000

  • dodano: 29 czerwca 2015 21:32

    Życie to droga krzyżowa. Nigdy mnie nie oszczędzało. Od dziecka same cierpienia. Pochowałam ojca mając 6 lat i przez całe życie tak bardzo brakowało mi ciepła rodzinnego tak bardzo marzyłam o stworzeniu własnego ciepłego kawałka na ziemi i mam... piekło. Dlaczego? Dlaczego to życie jest tak trudne. Nie mam odwagi zrobić kroku dalej, zostawić go i zacząć od nowa. Znoszę te upokorzenia łudząc się ,że jakoś to będzie. W tym wszystkim dodatkowo dzieci... Bóg mnie pokarał. Tylko nie wiem za co. Tak bardzo jestem samotna, tak bardzo brakuje mi wsparcia.

    autor samotnawcierpieniu

  • dodano: 27 czerwca 2015 16:53

    Jak czytam te wszystkie wpisy to jak bym czytala o sobie -Jesteśmy malzenstwem 11 lat zawsze bylo dobrze chodzilismy na spacery dlugie wieczorne rozmowy a od jakiegos czasu nic jedyny nasz temat to dzieci brakuje mi naszych rozmów spacerów czułości .czuje sie tak jak bym mieszkala z kolega a nie z mezem a to pomalu niszczy nasze małżeństwo.

    autor Kasia

    blog: Samotna w malrzenstwie

  • dodano: 30 marca 2015 11:08

    Witam, mimo tego że jestem facetem, to odczucia mam podobne do Ciebie. Jestem w związku 8 lat, dwójka dzieci i ... nie potrafię znaleźć swojego miejsca w domu. Chodzi przede wszystkim o relacje z żoną, a właściwie o ich brak. Jej wystarcza wspólna msza święta w niedzielę, wspólne posiłki i wypad do restauracji 3 razy w roku, a ja oczekuję czegoś więcej. Jakiegoś żaru, namiętności itp. Owszem namiastka żaru była gdy moja żona zachciała mieć dzieci, potem czar szybciutko prysnął i ... gdyby nie moje prawie błagania, to my tylko raz w miesiącu i to nie zawsze niestety. Owszem jest dobrą matką, ogarnia wszystkie sprawy z dziećmi o wiele lepiej ode mnie, lecz ja poszedłem w jakąś dziwną odstawkę. W łóżku zawsze była "kłodą" cicho czekała aż zrobię swoje, nie ułatwiając mi nawet pieszczot oralnych, za którymi tak przepadam. Nie mam pojęcia czy czerpie z tego jakąkolwiek radość, bo jak tylko próbowałem rozmawiać na te tematy, to twierdziła że wszystko w porządku, że wszystko robię dobrze, że jest OK i tyle. Zero rozmów o potrzebach intymnych, zero aktywności w łóżku czy poza nim, brak zainteresowania płcią przeciwną ?? czy już sam nie wiem. Niby jest szczęśliwa, ale seks CHYBA mógłby dla niej nie istnieć. Jest tak od lat, generalnie szukam swojej drogi by to zmienić ale brakuje mi sił i "paliwa" by walczyć dalej. Paliwo to namiętność, pożądanie, adrenalina, czy jak pisze autorka bloga "drżące uda..." mi też takich ud potrzeba ... Chyba już jestem frustratem pragnącym bliskości kobiety, coraz częściej myślę o rozwodzie, ale wiem że tego nie zrobię, bo są dzieci, zbyt mocno je kocham, czuję się za nie w pełni odpowiedzialny i nie potrafił bym żyć bez nich. A żonę jakoś znoszę, uczę się życia w białym małżeństwie z nieustającą tęsknotą za bliskością nie tylko fizyczną ale również duchową. Także nie jesteście same, drogie Panie w tego typu cierpieniach...

    autor Remek

  • dodano: 05 marca 2015 14:23

    Your style is really unique compared to other people I have read stuff from.<br>Thank you for posting when you've got the opportunity,<br>Guess I will just bookmark this page.

    autor Janette

    blog: http://marketing.dailyblog.com.pl/krowki-z-logo-dla-klientow-sklepow.html

  • dodano: 03 marca 2015 9:22

    16 lat razem.14 lat w małżeństwie.Dwojka dzieci.
    Jest sens ale nie ma rozmów czułości i okazywania czegokolwiek.Jest praca wspólne obowiązki i jeden wielki smutek.Co mi z bliskości podczas dobrego sensu skoro potem jestem już mu daleka i obca.Zasypia tyłkiem do mnie i zachowuje się jakbym nie była potrzebna...od kilku lat nie usłyszałam ani jednego komplement. ..umieram z tej samotności.rozmowy nic nie dają to tylko upokarza bo to blaganie o litość której on w sobie nie ma.kiedyś kochał był czuły dobry ...kiedyś...

    autor dorka76

    blog: ...

  • dodano: 15 lutego 2015 21:00

    35 lat stażu.. jednak od 8 lat horor, wcześniej nic o nim nie wiedziałam..tak się maskował ...cham , oszust , cwaniak i ..aktor..

    autor nineczka

  • dodano: 01 lutego 2015 21:50

    jj

    autor anusia8844

  • dodano: 16 stycznia 2015 17:26

    Hi, i read your blog from time to time and i own a similar one and i <br>was just curious if you get a lot of spam responses?<br>If so how do you reduce it, any plugin or anything you can advise?<br>I get so much lately it's driving me insane so any help is <br>very much appreciated.

    autor Ferne

    blog: http://kasa-fiskalna-dla-lekarza.blogspot.com/

  • dodano: 29 listopada 2014 17:23

    Very quickly this web site will be famous among all blogging viewers, due <br>to it's fastidious posts

    autor Joann

    blog: http://strategie.internetowy-marketing.com.pl/przenosne-kasy-fiskalne/

  • dodano: 07 października 2014 20:27

    Jak odnaleźć sens życia? Co zrobić by znów być szczęśliwym człowiekiem którego osoba ze wspólnego domu szanuje. Jak odnaleźć godność? Kto zna odpowiedź? Jakie grzechy popełniłam że tak jestem karana.

    autor samotnawcierpieniu

  • dodano: 07 października 2014 20:23

    Samotna żona....ja jestem cierpiąca żoną. Nie wiem czy ktokolwiek jeszcze wchodzi na tą stronę. Czy ktokolwiek to przeczyta. Jestem 11 lat po ślubie i w domu mam tyrana który nenka mnie psychicznie. Jestem cieniem kobiety która tryskala energią. Której chciało się żyć. Dziś tylko myślę by walnąć w jakieś drzewo i skończyć z tym cierpieniem.

    autor samotnawcierpieniu

  • dodano: 23 czerwca 2014 10:03

    witam, jestem niepracujaca zona z 5 letnim dzieckiem traktowana jak scierka do podlogi,zdradzana, oszukiwana, zatracilam poczucie godnosci, moja samoocena jest ponizej zera,maz tylko straszy ze odejdzie, ze rozmowa ze mna nie jest na poziomie, skonczylam studia, dbalam o niego i dziecko, zawsze staralam sie go wspierac a teraz? czy ktoras z Was mialaby ochote popisac? prosze niech ktos sie odezwie, nie chce dolowac sie codziennie sama, potrzebuje rozmowy z kims kto mnie zrozumie- 10178327 gg...prosze

    autor ja31

  • dodano: 03 lutego 2014 21:47

    kochane kobietki jestem po 40-stce i przeżyłam z mężem 23 lata w tym roku. Było róznie ale ostatnie 10 to nieporozumienie,niestety facet jest jaki jest,jesli mu nie powie się się prosto z mostu co się myśli -to się i tak nie domyśli.
    Najgorsze jak jak się powie a on udaje ze nie rozumie o co chodzi...proste że z takiego związku trzeba uciekać jak najszybciej. Ja wiem że my kobiety potrafimy wytrzymać dużo i dlugo ale pora się opamiętać. Toksyczny związek niszczy w nas prawie wszystko,chowamy się w skorupie i udajemy że jakoś to będzie,ale lata pokazuję ze nie przetrwałyśmy,nieuchroniłyśmy nasze dzieci ,ktore zaczynają nas nienawidziec bo niemamy szacunku do siebie.Tak naprawdę to jest wegetacja,ale śmieszne jest to że jak popatrzy się w stecz to zastanawiam się dlaczego tego nie zmieniłam,byłam jeszcze taka młoda...a teraz już za stara,ale za 10 lat cofnę się w stecz i też pomyślę przecież byłam wtedy jeszcze taka młoda.Prawda jest że kazdy wiek ma swoj urok a my chcemy go przeżyć jak najlepiej wiec dlaczego tego nie robimy?...

    autor pipi

    blog: samotność

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

piątek, 26 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  91 931  

mój mail

samotnazona@gmail.com

O moim bloogu

Muszę zacząć pisać, żeby nie zwariować - za dużo we mnie uczuć i myśli. Blog będzie opisem kryzysu małżeńskiego albo opisem początku końca... Może pomoże mi podjąć decyzję...

O mnie

Czy można być jednocześnie szczęśliwym i nieszczęśliwym? Można. Ja jestem szczęśliwą matką i nieszczęśliwą kobietą. Żoną samotną w małżeństwie...
Nie ma znaczenia kim jestem. Jak wyglądam i ile mam lat. Tutaj jestem tylko myślami i uczuciami. Wiek ma znaczenie o tyle, że jestem jeszcze wystarczająco młoda aby marzyć o miłości i drżących udach...

Statystyki

Odwiedziny: 91931

Lubię to